Додому Najnowsze wiadomości i artykuły Grammarly staje w obliczu pozwu za nieuprawnione użycie nazwisk ekspertów w narzędziu...

Grammarly staje w obliczu pozwu za nieuprawnione użycie nazwisk ekspertów w narzędziu AI

Grammarly, popularna platforma pomocy w pisaniu należąca do Superhuman, znajduje się w centrum pozwu zbiorowego, w którym oskarża się firmę o nieuprawnione wykorzystanie nazwisk i tożsamości znanych osób w nowej funkcji „Expert Review” opartej na sztucznej inteligencji. W pozwie złożonym w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Południowego Okręgu Nowego Jorku zarzucono, że firma przywłaszczyła sobie wizerunki dziennikarzy, autorów i innych specjalistów – w tym Julii Angwin, głównej powoda i założycielki organizacji non-profit informacyjnej The Markup – aby uwiarygodnić zalecenia swojego redaktora AI.

Istota sporu

Centralnym punktem pozwu jest decyzja Grammarly o prezentowaniu recenzji generowanych przez sztuczną inteligencję tak, jakby pochodziły bezpośrednio od uznanych ekspertów, bez ich zgody. Obejmuje to używanie nazwisk takich osób jak Stephen King i Neil DeGrasse Tyson jako wirtualnych redaktorów, co po ujawnieniu zostało natychmiast skrytykowane. Pomimo zastrzeżenia stwierdzającego, że ci eksperci nie popierają tego narzędzia, sugeruje się, że użytkownicy otrzymali opinie z wiarygodnych źródeł.

Od tego czasu Superhuman zaprzestał korzystania z tej funkcji po publicznej krytyce, twierdząc, że „przemyśli” ją, aby zapewnić ekspertom większą kontrolę nad ich zgłoszeniami. Jednak w pozwie argumentuje się, że szkoda została już wyrządzona, żądając odszkodowań dla powodów przekraczających 5 milionów dolarów.

Kwestie prawne i etyczne

Podstawa prawna pozwu opiera się na wieloletnich przepisach obowiązujących w Nowym Jorku i Kalifornii, które zabraniają komercyjnego wykorzystania nazwiska i wizerunku danej osoby bez pozwolenia. Zdaniem Petera Romera-Friedmana, prawnika Angwina, sprawa jest prawnie prosta. Mówiąc szerzej, pozew podnosi ważne pytania dotyczące etyki platform AI, które wykorzystują reputację innych osób bez ich zgody.

Nie chodzi tylko o rekomendacje celebrytów; chodzi o przywłaszczenie sobie lat ciężkiej pracy i zasłużonej reputacji. Jak zauważyła sama Angwin, przypomina to scenariusz „deepfake”, w którym osoba jest klonowana w celach komercyjnych. Przypadek ten pokazuje, jak szybko narzędzia AI mogą zacierać granice między prawdziwą władzą a symulowaną wiedzą specjalistyczną.

Szersze implikacje

Pozew wydano w momencie, gdy narzędzia oparte na sztucznej inteligencji są coraz częściej wykorzystywane do imitowania ludzkich umiejętności i wiedzy specjalistycznej. Tendencja ta budzi obawy dotyczące własności intelektualnej, uczciwości zawodowej i możliwości rozprzestrzeniania się dezinformacji. Umożliwienie firmom swobodnego wykorzystywania reputacji bez ponoszenia odpowiedzialności podważa zaufanie zarówno do technologii, jak i do osób, których wizerunek jest niewłaściwie wykorzystywany.

Wynik tej sprawy prawdopodobnie ustanowi precedens dla sposobu, w jaki platformy sztucznej inteligencji pokonują etyczne i prawne granice korzystania z wiedzy ludzkiej, zwłaszcza że narzędzia te stają się coraz bardziej zintegrowane z codziennymi przepływami pracy.

Ostatecznie pozew podkreśla potrzebę bardziej rygorystycznych przepisów i większej przejrzystości w zakresie sposobu, w jaki firmy zajmujące się sztuczną inteligencją wykorzystują ludzką tożsamość i ją reprezentują w swoich produktach. Przyszłość narzędzi opartych na sztucznej inteligencji może zależeć od tego, czy będą one mogły działać etycznie, bez uciekania się do nieuprawnionego przywłaszczania sobie osiągnięć innych osób.

Exit mobile version