Jak firmy faktycznie decydują, co produkować

13

Biznes to nie tylko zgadywanie. On liczy. Teoria produkcji to koncepcja, którą firmy wykorzystują, aby odpowiedzieć na dwa trudne pytania: ile wyprodukować i ile na to wydać. Bezpośrednio wiąże cenę Twojego produktu z płacami pracowników i kosztami surowców. To nie jest abstrakcja. To kwestia przetrwania.

Decyzje podejmowane są na trzech poziomach trudności. Pierwsza jest prosta. Masz fabrykę. Masz sprzęt. Musisz wyprodukować określoną liczbę jednostek. Jak to zrobić najtaniej? To minimalizacja kosztów w krótkim okresie. Drugi poziom zadaje pytanie: Jaka wielkość produkcji zmaksymalizuje zysk dla danego istniejącego zakładu? Trzecią i najtrudniejszą decyzją jest wielkość samej rośliny. Jest to maksymalizacja zysku w dłuższej perspektywie.

Wyjaśnienie funkcji produkcji

Każdej firmie zależy na produkcji po jak najniższych kosztach. Zakłada się, że jakość i ceny czynników produkcji są stałe. Narzędziem do tego jest funkcja produkcji.

To jest równanie. Mapuje wejścia na wyjścia.

$$y = f(x_1, x_2, … x_n; k_1, k_2, … k_m)$$

Tutaj y to głośność wyjściowa. Terminy x są zmiennymi czynnikami produkcji. To coś, co możesz szybko zmienić. Praca na godziny. Surowce. Terminy k są stałymi czynnikami produkcji. Sprzęt. Personel płatny. Nie możesz dziś po prostu zwolnić dyrektora generalnego ani sprzedać budynku fabryki.

Funkcja pokazuje dokładnie, jaka wielkość produkcji zostanie uzyskana dla dowolnej kombinacji tych czynników. Zwróć uwagę na kierunek. Wejścia determinują wyjście. W wydaniu nie określono danych wejściowych.

To stwarza problem. Wiele kombinacji pracy i materiałów może dać ten sam rezultat. Jedna mieszanka może wykorzystywać wiele maszyn i niewielu pracowników. Inny może używać głównie ludzkich rąk. Głównym zadaniem jest znalezienie najtańszej z tych kombinacji.

Minimalizacja kosztów w krótkim okresie

W krótkim okresie jesteś przywiązany do swojego stałego kapitału. Nie można zmienić wielkości rośliny. Można korygować jedynie zmienne czynniki.

Cel jest prosty: osiągnąć docelową wydajność y przy najniższych kosztach całkowitych. Koszt całkowity to po prostu suma płatności na rzecz wszystkich czynników produkcji. Jeśli robocizna kosztuje 20 USD za godzinę, a drut kosztuje 5 USD za stopę, obliczasz kombinację, która pozwala osiągnąć cele produkcyjne bez odpadów.

Nie mówimy jeszcze o maksymalizacji zysków. Chodzi o to, żeby nie marnować pieniędzy. Jeśli możesz wyprodukować 1000 jednostek za 10 000 dolarów zamiast 12 000, masz większą szansę na przetrwanie. Przy wyborze tym kieruje się matematyką funkcji produkcji. Pokazuje kompromisy. Więcej pracy może oznaczać mniej drutu. Mniej drutu może oznaczać wolniejszą produkcję. Firma znajduje optymalną równowagę.

Drugi poziom idzie o krok wyżej. Skoro już wiesz, jak produkować wydajnie, ile tak naprawdę powinieneś produkować? Tutaj zaczyna się krótkoterminowa maksymalizacja zysku. Ale to jest inne zadanie. Na razie firma musi po prostu przestać tracić pieniądze na nieskuteczne metody.

„Cały wzór wyraża wielkość produkcji, jaką można uzyskać przy użyciu określonych ilości czynników. Należy zauważyć, że chociaż ilości czynników określają wielkość produkcji, sytuacja odwrotna nie jest prawdziwa”.

Równanie kosztów jest po prostu sumą tych czynników. Koszty = (Cena x * Ilość x) + (Cena k * Ilość k). Minimalizowanie tej ilości z zastrzeżeniem ograniczeń produkcyjnych jest matematycznym rdzeniem pierwszego poziomu podejmowania decyzji.

To trudne. To jest ograniczone. Ale to jest pewne. Firma zna swoje ograniczenia. Pytanie tylko, jak działać w ich ramach.

Patrząc na wyniki finansowe, dzielisz wydatki na dwie kategorie. Pierwsza obejmuje koszty zmienne. W rachunkowości są to wydatki „bezpośrednie”. Można je łatwo zmienić. Druga kategoria obejmuje koszty stałe. Księgowi nazywają je kosztami ogólnymi. Trudno je zmniejszyć. Rozważania rozpoczynamy od składnika zmiennego.

Cel jest prosty: znaleźć najtańszą kombinację zmiennych czynników produkcji. Fabryka złotych łańcuchów dobrze ilustruje tę zasadę. Załóżmy, że istnieją tylko dwa ruchome elementy: praca (godziny jubilera) i złoty drut.

Funkcja produkcji wygląda następująco:
y = f (x1, x2; k )

Tutaj k przypomina nam, że stały sprzęt ma znaczenie. Wydajność zależy od x1 (stopy złotego drutu) i x2 (godziny złotnicze). Można to zwizualizować za pomocą diagramu izokwantowego.

wyświetlanie wydajności produkcji

Na wykresie na osi poziomej nanosimy godziny pracy jubilera, na osi pionowej stopy drutu. Linie zakrzywione to izokwanty. Każda linia reprezentuje określony poziom wyjściowy.

Rozważmy izokwantę dla 200 łańcuchów. Jeden punkt oznacza 100 godzin pracy jubilera i 300 stóp drutu. Kolejnym punktem jest 130 godzin pracy przy użyciu zaledwie 850 stóp drutu. Pracownicy pracują wolniej. Wydają więcej pracy, ale oszczędzają na materiale. Oba punkty leżą na tej samej krzywej. Produkują te same 200 łańcuchów.

Możesz narysować nieskończoną liczbę takich linii. Diagram po prostu przedstawia funkcję produkcji jako wizualizację.

dlaczego zastąpienie czynników jest ważne

Izokwanty demonstrują substytucję czynników w działaniu. Możesz zastąpić jeden zasób innym. Użyj więcej pracy, aby zaoszczędzić materiał. Użyj więcej drutu, aby zaoszczędzić siłę roboczą. Ta elastyczność pozwala menedżerom na podejmowanie decyzji po ustaleniu docelowego wyniku. Jeżeli wymiana nie byłaby możliwa, wybór zostanie dokonany za Ciebie.

Kształt tych krzywych jest krytyczny. Dowody empiryczne potwierdzają ten standardowy wypukły kształt. W miarę wzrostu wykorzystania jednego czynnika do utrzymania stałego poziomu produkcji potrzeba mniej drugiego czynnika. Istnieje jednak niuans. Im mniej możesz zaoszczędzić na drugim czynniku, w miarę wzrostu wykorzystania pierwszego.

Jest to malejąca krańcowa stopa substytucji.

Krańcowa stopa substytucji pokazuje, ile jednostek x1 można wyeliminować, dodając jedną jednostkę x2, zachowując stałą wielkość produkcji. Na naszym wykresie jest to nachylenie izokwanty. W miarę wzrostu godzin pracy jubilera (x2 ) krzywa staje się bardziej płaska. Oszczędzanie złota poprzez wolniejszą pracę staje się coraz trudniejsze. W końcu osiągnąłeś limit. Założenie to leży u podstaw pozostałej części analizy kosztów.

dostosowanie kosztów do technologii

Teraz dodajmy ceny do równania. Koszty zmienne są równe p1x1 + p2x2. Dodajmy to do diagramu.

Powstałe linie proste nazywane są izokosztami. Isocost pokazuje wszystkie możliwe kombinacje zasobów, które można kupić za daną kwotę kosztów zmiennych v.

Formuła:
p1x1 + p2x2 = v

Nachylenie izokosztu wynosi p2/p1. Zależy to jedynie od stosunku cen dwóch czynników. Nie bierze pod uwagę Twojej technologii produkcji. Interesuje go jedynie stopa rynkowa.

Punkt styczności izokwanty o najniższym możliwym izokosztacie określa optymalną kombinację zasobów. Nachylenie izokwanty jest równe nachyleniu izokosztu. Techniczna stopa substytucji czynników pokrywa się z rynkowym kursem wymiany cen.

Większość firm działa znacznie poniżej tego poziomu efektywności. Przepłacają za robociznę, gdy materiał jest tani. Albo gromadzą zapasy drutu, gdy siły roboczej jest pod dostatkiem. Matematyka nie kłamie. Stosunek jest stały. Pytanie brzmi, czy faktycznie możesz dokonać tej zmiany.

Aby wyprodukować 200 jednostek, należy znaleźć właściwą równowagę pomiędzy kosztami wejściowymi a wielkością produkcji.

Spójrzmy na linie izokosztów.

v 1 nie wystarczy. Linia nigdy nie dotyka izokwanty odpowiadającej 200 jednostkom. Po prostu nie da się wyprodukować tak dużej ilości produktu przy tak małym budżecie.

v 3 jest zbędne.

v 2 jest najlepszą opcją. Jest to najniższy koszt zmienny, przy którym można wyprodukować 200 sztuk.

Współrzędne punktu styczności linii izokoszty v 2 z izokwantą 200 jednostek pokazują dokładną ilość każdego czynnika produkcji, który należy zastosować. Zakłada się, że ceny czynników są w stosunku p 2/p 1.

Tańsze kombinacje dla dowolnej wielkości wyjściowej zawsze znajdują się w punktach styczności odpowiedniej izokwanty z linią izokosztu.

Kluczowy wniosek: Przedsiębiorstwa chcące wytwarzać produkty po najniższych kosztach będą zawsze kupować lub wynajmować czynniki produkcji w takich ilościach, aby krańcowa stopa substytucji technicznej była równa stosunkowi ich cen.

Ten punkt kontaktowy rozwiązuje problem minimalizacji kosztów krótkoterminowych. Określa najtańszą kombinację zmiennych czynników dla danej wielkości produkcji przy stałej wielkości przedsiębiorstwa.

Te koszty zmienne oznaczamy jako VC(y ).

Całkowite koszty krótkookresowe, SRC(y ), obejmują koszty stałe.

SRC(y ) = VC(y ) + R(K )

R(K ) to roczny koszt czynników stałych.

Zachowanie kosztów krańcowych

Teraz ważne są jeszcze dwa wskaźniki.

Średnie koszty zmienne, AVC(y ). Są to koszty zmienne przypadające na jednostkę produkcji.

AVC(y ) = VC(y )/y

Koszt krańcowy, MC(y ). Z grubsza mówiąc, jest to wzrost kosztów zmiennych związany z wyprodukowaniem jednej dodatkowej jednostki.

MC(y ) = VC(y + 1) – VC(y )

Teoretycznie można postrzegać VC jako funkcję ciągłą. Jednak ta dyskretna definicja jest całkiem odpowiednia dla naszych celów.

Rysunek 3 pokazuje, jak zachowują się te koszty, gdy zmienia się wielkość produkcji w przedsiębiorstwie o stałej wydajności.

Oś pionowa: dolary za jednostkę.
Oś pozioma: jednostki rocznie.

Kiedy produkcja jest niska, średnie koszty są wysokie. Dlaczego? Nie ma wystarczającej ilości pracy, aby w pełni zatrudnić siłę roboczą.

Ludzie są bezczynni. Przenoszenie ich między stanowiskami jest kosztowne.

Wraz ze wzrostem produkcji średnie koszty maleją i osiągają plateau.

Wtedy wydajność elektrowni zbliża się do granicy.

Zaczynają się zatory i zatory.

Średnie koszty gwałtownie rosną.

Wprowadzono pracę w godzinach nadliczbowych. Używany jest przestarzały sprzęt. Niedoświadczeni pracownicy wsiadają za kierownicę.

Maszyny nie są poddawane planowym konserwacjom. Małe awarie zakłócają harmonogramy, ponieważ nie ma marginesu bezpieczeństwa.

Krzywa AVC ma kształt odwróconej krzywej w kształcie litery U z płaskim dnem.

Krzywa MC opada szybciej. Rośnie gwałtowniej niż AVC.

Jest fajniej.

Czy twój prąd wyjściowy znajduje się na płaskiej części tego „U”, czy też już wspinasz się na zbocze przeciążenia?

Różnica pomiędzy kosztem przestoju pracownika a wynagrodzeniem za nadgodziny określa Twoją marżę.

Ceny czynników dyktują stosunek. Punkt kontaktowy określa ilość.

Nie ma magicznej formuły. Tylko matematyka.

Znalezienie poziomu produkcji maksymalizującego zysk

Masz krzywe kosztów. Masz cenę produktu, p 0. Teraz musisz dokładnie zdecydować, ile wyprodukować.

W tym miejscu matematyka przestaje być abstrakcyjna i zaczyna mówić o konkretnych działaniach. Spójrz na koszt krańcowy (MC) wyprodukowania jeszcze jednej jednostki. Jeśli koszty te są niższe niż cena, za jaką można go sprzedać, tracisz szansę na zarobienie pieniędzy, nie produkując go. Sprzedaż tej dodatkowej jednostki zwiększa przychody niż koszty. Zyski rosną.

Postępuj odwrotnie, jeśli koszt krańcowy przewyższa cenę. Zmniejsz produkcję. Każda jednostka wyprodukowana powyżej tego poziomu kosztuje więcej niż generuje dochód. Tracisz zysk.

Gdzie więc jest ten słodki punkt? Jest to dokładny punkt, w którym koszt krańcowy równa się cenie rynkowej.

MC(y) = p0

To jest zasada. Jeśli rynek oferuje określoną cenę, racjonalna firma produkuje taką ilość, przy której jej krzywa kosztu krańcowego przecina tę cenę.

Wizualizacja korzyści

Spójrz na wykres. Cena p 0 to linia pozioma. Przecina ją krzywa MC. Przecięcie wskazuje optymalne wyjście, y *.

Na tym poziomie produkcji należy również znać średni koszt zmienny (AVC). Nazwijmy tę wartość a.

Za każdą sprzedaną jednostkę otrzymujesz p 0 – a przychód netto przekraczający koszty zmienne. Pomnóż ten zysk na jednostkę przez całkowitą produkcję y *, a otrzymasz całkowitą różnicę między przychodami i kosztami zmiennymi. Na wykresie jest to zacieniony prostokąt. Reprezentuje krótkoterminowy przepływ środków pieniężnych dostępny na pokrycie kosztów stałych i wygenerowanie zysków.

Krótkookresowa krzywa podaży firmy

Ta logika robi coś potężnego. Zamienia krzywą kosztów krańcowych w mapę.

Jeśli cena rynkowa znajduje się poniżej najniższego punktu krzywej przeciętnego kosztu zmiennego, wstrzymujesz produkcję. Minimalizujesz straty. Wyprodukowanie jednostek zerowych jest najmniej złą opcją.

Ale dla dowolnej ceny powyżej tego punktu wyłączenia wyprodukowana ilość jest po prostu równa wartości na krzywej MC odpowiadającej tej cenie.

Zatem krzywa kosztów krańcowych jest krótkoterminową krzywą podaży firmy.

Brzmi prosto. Tak właśnie jest. Krzywa podaży to po prostu krzywa MC, z wyjątkiem części poniżej średniego kosztu zmiennego.

Agregacja do poziomu rynkowego

Weź każdą firmę w branży. Weźmy ich indywidualne krzywe podaży. Złóż je.

Otrzymujesz krzywą podaży rynkowej.

Ta krzywa to druga połowa historii. Porównaj to z krzywą popytu rynkowego, a otrzymasz mechanizm określający cenę i ilość równowagi dla całego dobra. Jest to podstawowy czynnik kształtujący ceny na konkurencyjnych rynkach.

Ukryta wada modelu

W tej prostej logice jest pułapka.

Wniosek zakłada, że ​​ceny czynników produkcji – pracy, surowców, energii – pozostają niezmienione. Jest to rozsądne założenie w przypadku pojedynczej firmy działającej samodzielnie. Są zbyt małe, aby mieć wpływ na rynek stali i płace.

Ale co, jeśli wszystkie firmy spróbują zwiększyć produkcję w tym samym czasie ze względu na rosnące ceny?

Będą ze sobą konkurować o te zasoby. Ceny czynników produkcji wzrosną.

Kiedy koszty nakładów rosną, krzywe kosztów krańcowych wszystkich firm przesuwają się w górę. Rezultatem jest mniejsza ekspansja mocy wyjściowej, niż przewidywano w modelu statycznym. Prosta krzywa podaży wyolbrzymia reakcję produkcji na rosnące ceny.

Aby uzyskać realistyczny obraz, potrzebujesz bardziej złożonego modelu. Taki, który uwzględnia indukowane zmiany cen czynników produkcji. Standardowa literatura ekonomiczna opisuje te skorygowane krzywe, ale podstawowa intuicja pozostaje taka sama: konkurencyjna ekspansja zwiększa koszty nakładów, co ostatecznie ogranicza reakcję podaży.

Firmy nie tylko zgadują, ile zapłacić pracownikom lub ile pobierać za towary. Istnieje mechaniczny związek pomiędzy tym, co dodaje czynnik produkcji, a jego wartością. To połączenie jest produktem ostatecznym.

Zdefiniujmy to prosto. Produkt krańcowy czynnika to dodatkowy wynik, jaki otrzymasz, jeśli dodasz jeszcze jedną jednostkę tego czynnika. Wszystko inne pozostaje bez zmian.

Matematycznie jest to różnica między wynikiem w jednostkach $x_1$ a wynikiem w jednostkach $x_1 + 1$.

Jeśli $MP_1(x_1)$ jest iloczynem krańcowym współczynnika 1, to:
$$MP_1(x_1) = f(x_1 + 1, x_2, …, x_n; k) – f(x_1, x_2, …, x_n; k)$$

Liczba ta pokazuje, jak bardzo rośnie produkcja. Jest to również bezpośrednio powiązane z krańcową stopą substytucji technicznej.

Pomyśl o kompromisach. Jeśli jeszcze jedna jednostka współczynnika 1 dodaje $f_1$ jednostek wyniku, potrzebujesz 1 $/f_1$ więcej współczynnika 1, aby uzyskać jedną dodatkową jednostkę wyniku. I odwrotnie, jeśli produkt krańcowy współczynnika 2 wynosi $f_2$, zmniejszenie jego wykorzystania o 1 $/f_2$ spowoduje zmniejszenie produkcji o jedną jednostkę.

Zatem zastąpienie jednostek $1/f_1$ współczynnika 1 jednostkami $1/f_2$ współczynnika 2 utrzymuje wynik w przybliżeniu taki sam. Krańcowa stopa substytucji technicznej pomiędzy dwoma czynnikami jest równa stosunkowi $f_2/f_1$.

Wiemy już, że firmy zastępują czynniki do momentu, aż stopa ta zrówna się ze stosunkiem ich cen. W konsekwencji ceny czynników produkcji muszą być proporcjonalne do ich produktów krańcowych.

Faktorzy płacą za to, co dodadzą

Jest to jedno z kluczowych twierdzeń ekonomii.

Czynnikom produkcji płaci się proporcjonalnie do ich produktu krańcowego.

Tu nie chodzi o sprawiedliwość. Chodzi o efektywność. Biznesmeni starają się produkować jak najtaniej. Dostosowują wielkość wejść, aż koszt wejścia będzie odpowiadał wartości, jaką przynosi.

Matematyka staje się trudniejsza, gdy uwzględnimy koszty krańcowe i ceny produktów.

Jeśli dodanie jednej jednostki współczynnika 1 zwiększa produkcję o $MP_1(x_1)$ i kosztuje $p_1$, to koszt krańcowy tej dodatkowej produkcji wynosi $p_1 / MP_1(x_1)$.

Zróbmy to samo z czynnikiem 2. Koszty krańcowe są równe $p_2 / MP_2(x_2)$.

Te liczby są identyczne. Nie ma znaczenia, który czynnik zmienisz, aby zwiększyć wydajność. Koszt krańcowy pozostaje równy $p_i / MP_i(x_i)$.

Firmy wybierają poziom produkcji, przy którym koszt krańcowy jest równy cenie rynkowej produktu, $p_0$.

Zatem:
$$p_0 = \frac{p_i}{MP_i(x_i)}$$

Przekształćmy to równanie.
$$p_i = p_0 \times MP_i(x_i)$$

Cena każdego czynnika jest równa cenie produktu pomnożonej przez jego produkt krańcowy. Jest to marginalna rentowność produktu.

Dlaczego równość jest koniecznością

Wynik ten ma fundamentalne znaczenie dla dystrybucji dochodów.

Logika jest oczywista. Jeśli z jakiegokolwiek powodu zostanie naruszona równość, zyski można zwiększyć.

Zatrudnij więcej czynnika, jeśli jego wartość przekracza koszt. Zwalniaj pracowników, jeśli ich koszt przekracza wartość, którą tworzą.

Zrobią to biznesmeni. Nie mają wyboru, jeśli chcą przetrwać. Siły rynkowe zmuszają ich do osiągnięcia punktu równości.

Dwa wnioski dotyczące rozwiązań krótkoterminowych

Teoria produkcji krótkookresowej prowadzi do dwóch ścisłych zasad dotyczących reakcji firm na ceny rynkowe.

  1. Firmy wytwarzają taką ilość produkcji, przy której koszt krańcowy jest równy cenie rynkowej.
  2. Firmy wynajmują czynniki do momentu, gdy krańcowa stopa zwrotu produktu zrówna się z kosztem czynnika.

Pierwsza zasada wyjaśnia krzywe podaży towarów. Drugi wyjaśnia popyt na czynniki.

Ustalenia te rozpoczęły się od zastosowania przez firmę dwóch czynników. Generalnie mają zastosowanie. Niezależnie od złożoności procesu produkcyjnego, matematyka pozostaje prawdziwa.

Sygnały cenowe dyktują wszystko. Wartość tego, co dodasz, określa, ile otrzymasz. Koszt tego, co kupujesz, określa, za ile sprzedajesz.

Tu nie ma pola manewru.

Łączenie taktyki krótkoterminowej ze strategią długoterminową

Nie można naprawdę zrozumieć kierunku rozwoju firmy, patrząc tylko na jej obecną pozycję. Teoria długoterminowej maksymalizacji zysku opiera się na zachowaniach krótkoterminowych, ale jest bardziej złożona. O tej złożoności decydują dwie rzeczy. Po pierwsze, krzywe kosztów długookresowych wyglądają inaczej niż krzywe kosztów krótkookresowych. Po drugie, nie można po prostu zsumować działań poszczególnych firm, aby zrozumieć sytuację w całej branży. Skład uczestników rynku stale się zmienia.

W dłuższej perspektywie korekty wynikają ze zwiększenia lub zmniejszenia stałych mocy produkcyjnych. Oznacza to budowę nowych fabryk lub zamknięcie starych. Nie chodzi tu tylko o dostosowanie harmonogramu pracy.

Jak fabryki określają potencjał zysku

Firma o ugruntowanej pozycji, posiadająca już zbudowaną fabrykę, podejmuje krótkoterminowe decyzje w oparciu o aktualną cenę swojego produktu i krzywą kosztów dla tej konkretnej fabryki. Jeśli ceny są wystarczająco wysokie, a firma działa na wznoszącej się części swojej krótkookresowej krzywej kosztów, koszty krańcowe są wysokie. Przekraczają koszty przeciętne. Spółka osiąga zysk operacyjny. Jeśli potrzebna jest wizualizacja, zobacz rys. 3 w podręczniku.

Ale wtedy firma zadaje trudniejsze pytanie: czy mogę zwiększyć zyski, stając się większym?

Rozbudowa zakładu wiąże się z pewnymi kompromisami. Zmniejsza koszty zmienne wytwarzania dużych ilości produktów, ponieważ ograniczona wydajność nie jest przeciążana. Ale jednocześnie rosną koszty stałe. Płacisz więcej, aby pozostać na miejscu.

Firmy ostatecznie wybierają elektrownię o stałej wydajności, która minimalizuje koszty krótkoterminowe, niezależnie od oczekiwanego poziomu produkcji. W rezultacie powstaje długoterminowa krzywa kosztów. Długookresowy koszt wytworzenia dowolnej jednostki produkcji to po prostu najniższy możliwy krótkookresowy koszt wytworzenia tej jednostki w najlepszym możliwym zakładzie. To działanie równoważące. Porównujesz koszty stałe zakładu z krótkoterminowymi kosztami produkcji w nim.

Długookresowy koszt całkowity oznaczamy jako LRC(y). Długoterminowy koszt średni to LAC(y), czyli LRC(y) podzielone przez y. Długookresowy koszt krańcowy to wzrost kosztu na dodatkową jednostkę produkcji. Łączą one korekty krótkoterminowe i długoterminowe. Kiedy firma eksploatuje fabrykę przy minimalnych kosztach, długoterminowy koszt krańcowy jest równy wcześniej określonemu kosztowi krańcowemu.

Kształt krzywych kosztów przemysłu

Krzywe kosztów długookresowych nie mają jednego kształtu. Można je podzielić na trzy szerokie klasy. To, jakiego konkretnego przypadku to dotyczy, zależy od branży.

W branżach o kosztach stałych średnie koszty pozostają w przybliżeniu takie same, z wyjątkiem najniższych poziomów produkcji. Dzieje się tak w przemyśle, gdzie zwiększa się moce produkcyjne poprzez kopiowanie istniejących obiektów bez zmiany technologii. Na przykład przędzalnia bawełny dodaje więcej wrzecion. Proces jest ten sam, tylko skala rośnie.

Są też branże, w których koszty spadają. Średnie koszty spadają wraz ze wzrostem produkcji, przynajmniej do czasu, gdy zakład stanie się wystarczająco duży, aby zdobyć znaczny udział w rynku. Ułatwia to ciężki, zautomatyzowany sprzęt, który jest opłacalny w przypadku dużych ilości. Godnymi uwagi przykładami są przemysł samochodowy i stalowy.

Jednakże malejące koszty są niestabilne na konkurencyjnych rynkach. Jeśli koszty spadną wraz ze wzrostem skali, kilka dużych firm może wypędzić wszystkich mniejszych konkurentów z rynku. Tworzy to sztuczną przewagę.

Wreszcie, w branżach o rosnących kosztach średnie koszty rosną wraz z produkcją. Dzieje się tak zwykle dlatego, że firma nie może uzyskać dodatkowej stałej mocy produkcyjnej, która byłaby tak wydajna, jak istniejąca instalacja. Najważniejszymi przykładami są tutaj rolnictwo i górnictwo. Zasoby stają się coraz rzadsze lub droższe, im częściej ich używasz.

Dlaczego teoria spotyka się z oporem

Teoria produkcji spotkała się z poważną krytyką. Jednym z głównych zarzutów jest to, że funkcja produkcji nie jest wyprowadzana z obserwacji. Nawet najbardziej zaawansowane firmy tak naprawdę nie znają bezpośredniego związku funkcjonalnego pomiędzy zasobami wejściowymi a produktami końcowymi. To jest abstrakcja.

Problem ten można obejść za pomocą programowania liniowego. Wykorzystuje zaobserwowane dane bez konieczności zakładania określonej funkcji produkcji. W rezultacie wnioski są prawie takie same.

Krytycy zarzucają także teorii nadmierne uproszczenie. Zakłada, że ​​reszta gospodarki pozostaje statyczna, podczas gdy firmy dokonują dostosowań. Ignoruje zmiany w technologiach produkcji. Pomija ryzyko i niepewność towarzyszącą każdej decyzji biznesowej. Krytyka ta najbardziej uderzyła w długoterminowy model maksymalizacji zysku.

Na innym poziomie krytycy twierdzą, że biznesmeni nie zawsze dążą do maksymalizacji zysków lub minimalizacji kosztów. Ludzkie zachowanie rzadko jest tak czyste i racjonalne.

Rzeczywistość twierdzeń ekonomicznych

Wszystkie te uwagi krytyczne są uzasadnione. Jednak uproszczona teoria produkcji nadal wskazuje na podstawowe siły i trendy działające w gospodarce. Twierdzeń tych nie należy uważać za warunki, które można zawsze i natychmiast osiągnąć. Do takich warunków dąży gospodarka.

Rzadko udaje się je osiągnąć dokładnie. Ale równie rzadkie są przypadki, gdy znaczące naruszenia tych twierdzeń utrzymują się przez długi czas. Rynki korygują się, choć powoli.

Powyższe wyjaśnienie obejmowało jedynie najbardziej podstawowe aspekty. Teorię można rozszerzyć na firmy wytwarzające więcej niż jeden produkt. Prawie wszystkie firmy tak robią. Można go również zastosować do firm, których decyzje wpływają na ceny kupna i sprzedaży, obejmujące monopol, konkurencję monopolistyczną i konkurencję monopsonistyczną. To trudniejsze, ale możliwe.

Debata rozpoczyna się od zachowania firm w oligopolu. Są to firmy, które są świadome możliwości odwetu ze strony konkurencji. Jest to teoria, która nadal jest przedmiotem aktywnych badań i debat. Granica między doskonałą konkurencją a chaosem jest cieńsza, niż sugerują podręczniki.

Gdzie głębiej zagłębić się w teorię kosztów

Jeśli chcesz wyjść poza podstawy i naprawdę zrozumieć mechanikę kosztów produkcji, powinieneś sięgnąć do prac podstawowych. Tu nie chodzi o szybką poradę. Chodzi tu o strukturalne podstawy ekonomii biznesu.

William J. Baumol w książce Economic Theory and Operations Analysis (wydanie 4, 1977) oferuje przejrzystą prezentację na umiarkowanym poziomie złożoności. Łączy abstrakcyjną matematykę z rzeczywistymi ograniczeniami operacyjnymi. Jeśli próbujesz zrozumieć w jaki sposób koszty długoterminowe wpływają na decyzje inwestycyjne, ta książka jest kluczowym źródłem informacji. Vernon L. Smith w swojej książce „Inwestycje i produkcja” (1961) idzie dalej. Smith bezpośrednio łączy zachowania inwestycyjne z długoterminowymi strukturami kosztów. Jego zdaniem nie można tych dwóch kwestii rozdzielać.

Dla tych, którzy preferują techniczną precyzję, złotym standardem są Zasady analizy ekonomicznej Paula A. Samuelsona (wydanie rozszerzone, 1983). Książka jest złożona. Jest surowa. Wyjaśnia jednak logikę matematyczną stojącą za krzywymi podaży i popytu lepiej niż prawie jakikolwiek inny tekst.

Jest jeszcze George J. Stigler. Jego książka „Teorie produkcji i dystrybucji” (pierwotnie wydana w 1941 r., ponownie opublikowana w 1994 r.) śledzi ewolucję tych idei. Pokazuje, jak nasze rozumienie produkcji przeszło od prostych obserwacji do złożonych modeli. Czytając kontekst historyczny dostarczony przez Stiglera, możesz zrozumieć, dlaczego niektóre krzywe kosztów zachowują się w taki, a nie inny sposób.

Ale jeśli przeczytasz tylko jeden artykuł, niech będzie to „Krzywe kosztów i krzywe podaży” J. Wienera. Opublikowana w Zeitschrift für Nationalökonomie (3:23–46, 1931) nie bez powodu pozostaje klasyką. Wiener rozróżnia koszty krótko- i długoterminowe w sposób, który pozostaje aktualny także dzisiaj. Wyjaśnia, które koszty są stałe, a które zmienne, robiąc to w sposób bardziej przypominający strategię biznesową niż algebrę.

Prace te nie są łatwe. Wymagają cierpliwości. Zapewniają jednak podstawę do podejmowania mądrzejszych decyzji finansowych, ponieważ eliminują hałas. Koncentrują się na kluczowych relacjach pomiędzy kapitałem, produkcją i czasem.

Rynek się zmienia. Narzędzia – nie.

“Krzywe kosztów i krzywe podaży to nie tylko linie na wykresie. To odzwierciedlenie wyborów zarządczych i ograniczeń technologicznych.”

Możesz się zastanawiać, czy te stare teorie mają zastosowanie do dzisiejszych start-upów technologicznych o niemal zerowych kosztach krańcowych. Zasady rozróżnienia kosztów stałych i zmiennych pozostają aktualne nawet po przesunięciu skali. Logika pozostaje taka sama. Aplikacja wygląda po prostu inaczej.

Nie ma drogi na skróty, aby zrozumieć te dynamiczne procesy. Muszę przeczytać. Musimy pracować.